poniedziałek, 23 marca 2020

6 rocznica bloga, 19 urodziny + mini sesja Elsy

Hej!
Znowu zrobiłem sobie dwa miesiące przerwy od pisania, jednak i tym razem wcale tego nie planowałem! (szok) Ogólnie rzadko kiedy jest tak, że nie mam o czym napisać, prawie zawsze mam jakieś posty ale jeżeli z jakiegoś powodu nie napisze ich wtedy, kiedy powinienem, robią się zaległymi postami, do których nie mogę się zabrać przez tygodnie albo nawet miesiące. I tym sposobem właśnie pisze post, który miał się pojawić miesiąc temu, a w moich kopiach roboczych jest też post z Halloween xD Może i on doczeka się publikacji...

Dzisiaj nie przedstawię Wam żadnego konkretnego projektu, początkowo ten post miał być na szóste urodziny bloga, które miały miejsce 25 lutego, co ciekawe zapisałem je sobie na kalendarzu, który dosłownie wisi nad moim biurkiem i mimo to o nich zapomniałem... No cóż życie. Jednak tak się złożyło, że w międzyczasie zrobiłem też kilka zdjęć mojej Elsie o której mogliście ostatnio przeczytać *klik* więc postanowiłem dołączyć je tutaj. Wgl to może i lepiej, ponieważ takie posty są dla mnie zawsze trudne do pisania, więc jak coś zawsze możecie po prostu obejrzeć sesję :P
Dodatkowo 20 marca miałem 19 urodziny, co wciąż do mnie jakoś nie dociera.

A więc 6 urodziny bloga. Szczerze nigdy nie wiem co robić z tej okazji, ponieważ zawsze chce coś napisać ale nigdy nie wiem co. Na pewno chce podziękować wszystkim, którzy mnie czytają i komentują, ponieważ dzięki wam, zawsze mam chęć pisać kolejne posty. Wciąż nie mogę uwierzyć, że minęło już 6 lat... Z jednej strony dla niektórych może to nie być najdłuższy okres czasu, jednak jak pomyślę, jak bardzo się zmieniłem przez ten czas, zarówno fizycznie jak i mentalnie i że założyłem tego bloga nie mając nawet jeszcze 13 lat... Ja dosłownie dorosłem pisząc posty o lalkach :D Mój pierwszy post napisałem w ostatniej klasie podstawówki, a teraz, sześć lat później, dzieli mnie miesiąc od ukończenia liceum. (miejmy nadzieję, że koronawirus w tym nie przeszkodzi).

Pewnie piszę to przy każdym urodzinowym poście, ale ten blog naprawdę stał się swego rodzaju pamiętnikiem, co prawda skupia się praktycznie tylko na moim hobby ale wracanie do postów sprzed kilku lat jest dla mnie jak przeglądanie starego albumu ze zdjęciami. Na przestrzeni lat można zobaczyć jak zmieniał się mój sposób pisania, podejścia do pewnych spraw, moja mentalność, jak uczyłem się nowych umiejętności itd. Ahh strasznie się cieszę, że mam tego bloga i mimo że nie pochwalam wielu wyborów trzynastoletniego mnie, to założenie bloga była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu.

No i jakoś tak wyszło, że mam o czym pisać :D Ktoś pamięta jeszcze moje Fan Fiction z Krainy Lodu? Nie? Może i dobrze xD

Jakby, ktoś chciał sobie poczytać, wybrałem kilka starszych postów, które były początkiem "przełomów" na moim blogu i w moim hobby:


EAH było ogromną częścią mojego bloga i podczas kolekcjonowania tych lalek mój blog cieszył się największa popularnością. Przez pewien czas pisałem też o newsach z tej serii (na szczęście się zniechęciłem). Co ciekawe do dzisiejszego dnia największą liczbę wyświetleń ma post o filmie "Way too Wonderland". Dlaczego? Cały czas nie mam pojęcia, ale ma ich 3791...


Malowanie dodatków u lalek było pierwszym krokiem w stronę kompletnych customów, które robię dzisiaj. Tak więc zdecydowanie było przełomem w moim hobby, już nie kupowałem lalek tylko po to, żeby stały na półce ale każdą też przerabiałem. Co ciekawe byłem cały czas pewny, że pierwszą lalką, której malowałem dodatki była Duchess Swan, jednak według mojego bloga Lizzie była pierwsza... Ehh jak widać moja pamięć już od dawna szwankuje xd


Aktualnie czuję się w miarę pewnie jeżeli chodzi o szycie dla lalek, jednak nie zawsze tak było. Ten post był pierwszym postem o szyciu jaki wstawiłem i zrobiłem pewne postępy od tamtego czasu :D


Rerooty są łatwiejsze niż się wydaje, a potrafią kompletnie zmienić lalkę. Aktualnie nie wyobrażam sobie co by było gdybym nie umiał tego robić, gdzie by były moje wszystkie Roszpunki???


A pisząc o Roszpunkach przejdźmy do 2-metrowych włosów. Nie tylko mogłem spełnić moje marzenie o prawdziwej lalce Roszpunki ale też odkryłem firmę produkująca sztuczne włosy o wiele lepszej jakości niż dotychczas używałem. A jak już mowa o tym, to w tym tygodniu zabieram się za kolejny custom długowłosej panny...


I ostatni bardzo ważny moment w moim hobby. Malowanie twarzy lalek jest świetną umiejętnością. Co prawda było kilka nie najładniejszych twarzy ale aktualnie nie wychodzi mi to najgorzej... A co najważniejsze z każdym kolejnym repaintem widzę postęp :3 Co ciekawe cały czas nie widzieliście mojego pierwszego malowania, któremu uległa Lagoona Blue z MH (może jeszcze kiedyś o nim napiszę)
I tak dochodzimy do dnia dzisiejszego, w którym mój blog opiera się praktycznie tylko na moich lalkowych customach. Trochę mi zajęło zanim znalazłem idealny "motyw" bloga ale w końcu do tego doszło i naprawdę kocham to robić :3

A teraz czas na obiecana sesję, czyli właśnie mój custom Elsy:















Ogólnie mam wrażenie, że wyszedłem z wprawy jeżeli chodzi o sesje xD Albo po prostu zazwyczaj używam lalek, które bardzo trudno ogarnąć... Nad tym wciąż musze popracować :P 

No, ale to byłoby na tyle... Jednak jakoś ten post wyszedł (chociaż mam wrażenie, że jest trochę all over the place) ale cieszę się, że mam go już z głowy. Teraz muszę jeszcze napisać ten z Halloween i będę mógł przejść do nowych projektów.
Jeszcze raz dziękuję wszystkim, za czytanie, komentowanie i obserwowanie mojego bloga, a tymczasem pozdrawiam i do napisania! (mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu)


piątek, 17 stycznia 2020

Frozen 2 Elsa 'The Snow Queen' custom

*this post is being translated, but it's not finished yet*
Polish
English

Witam wszystkich!
W końcu nadszedł ten cudowny dzień w którym mogę opisać mój custom  Elsy, nad którym pracowałem przez ostatnie półtora miesiąca. Jest to pierwszy z czterech planowanych przeze mnie customów z Krainy Lodu 2 i nie ukrywam, że była to swego rodzaju podróż pełna frustracji, irytacji, braku cierpliwości ale również i zadowolenia. Mowa tutaj przede wszystkim o sukni, która nie była prosta do uszycia, a raczej była ale dopiero jak udało mi się *po wielu nieudanych próbach* zrobić odpowiednie wykroje. Ale też poprzednich lalkach, które zacząłem robić zanim postanowiłem użyć nowej Elsy od DS o której pisałem w ostatnich postach:


Hello everyone!
Finally the wonderful day has come, where I can describe my custom Elsa doll, that I've been working on for the last month and a half. It is the first of four custom dolls that I've planned from Frozen II and I must admit, it was kind of a jurney full of frustration, irritation, lack of patience but also satisfaction. I'm talking here mostly about the dress, which wasn't easy to sew, or actually it was but only after I managed *after many unseccessful attempts* to make the right patterns. But I'm also talking about the previous dolls that I started to customize before deciding to stick with the new Elsa from Disney Store about which I wrote in recent posts: 



Jak wiecie, nie od razu postanowiłem użyć tej lalki, wcześniej zacząłem już przerabiać Elsę z pierwszego wydania od Disney Store z końca 2013 roku, zrobiłem już nawet reroot, jednak okazało się że podczas obcinania włosów kilka rzeczy poszło nie po mojej myśli i lalka nie nadała by się na Elsę z końca filmu, wtedy postanowiłem ułożyć jej włosy w jej klasyczny warkocz i kupiłem drugą używaną lalkę na Allegro, również zrobiłem reroot, a później repaint. Jednak od momentu rozpakowania tej wersji czułem mały głosik w głowie, żeby jednak porzucić tamtą lalkę, a do customu użyć właśnie tej. I na następny dzień tak właśnie postanowiłem. Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie (matthewfrozen14) mogliście uczestniczyć w ankiecie, w której pytałem, którą lalkę mam użyć do customu i na szczęście wygrała nowa Elsa od DS i bardzo się cieszę, że właśnie jej użyłem :3

As you know, I didin't plan to use this doll, at first I started to customize the first release of Elsa doll from the Disney Store, which came out back at the end of 2013.  I already rerooted her but it turned out that while cutting her hair a few things went wrong and the doll wouldn't work as the epilogue Elsa anymore. I decided to style her hair in her iconic braid and bought a second doll online, which I also rerooted and repainted. 
However the moment I unpacked the new Elsa doll I heard a tiny voice in my head to customize this one instead. And the next day I decided to do so. If you follow me on Instagram (matthewfrozen14) you could have participated in a pool, in which I asked, which one of these two dolls I should use for my custom, and luckily the new one won. And I'm really glad I used her in the end :3


Ponieważ tak naprawdę bardzo mi się podobała, oczywiście wciąż miałem zamiar przemalować jej twarz ale był w niej jakiś urok. Dodatkowo okazało się, że po wyrównaniu nierówno obciętych włosów i użycia na nich wrzątku, bardzo ładnie zaczęły się układać. Nadal bardzo irytowały mnie nogi i nie byłem do końca zadowolony z przedziałka, jednak na oba problemy znalazłem rozwiązanie.



Przez chwilę myślałem o rerootcie lalki, jednak szczerze, włosy, których używam do rerootu, nie będę ukrywał - nie są najlepsze. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że są złej jakości, jednak nie są to włosy lalkowe, co oznacza, że są bardzo sztywne i oporne na wszelkie układanie, więc jak długo nie planujecie Roszpunki albo prostych włosów, tak jak powiedziałem - nie są najlepsze.

Jeżeli chodzi o włosy lalek od Disney Store, to tak naprawdę każda ma inne. Jestem ciekawy dlaczego tak jest, ale w zależności od koloru i ułożenia, włosy kompletnie różnią się jakością... Na przykład włosy Ariel są dosyć sztywne, na stałe lekko zakręcone i bardzo trudno jest je wyprostować, Anna ma włosy, które bardzo łatwo się niszczą, Moana ma loki, z którymi... najlepiej nic nie robić, ponieważ jedno przeczesanie i zrobi się wielki bałagan, niemożliwy do ogarnięcia (i chyba po prostu nie da się ich wyprostować). 
Natomiast Elsa w tej edycji ma wyjątkowo miłe włosy, które po wrzątkowaniu i umyciu same z siebie zaczęły układać się bardzo podobnie do fryzury, którą miała w filmie. Byłem tym miło zaskoczony, dlatego też ostatecznie nie chciałem robić rerootu.

Because I actually really liked her, I still wanted to repaint her face but she had some kind of charm. In addition, it turned out that after cuting the uneven parts of her hair of, and using hot water on her, her hair began to form very nicely. I was still irritated by her legs and I wasn't really happy with her hair parting, but I found solution for both of these problems.

I thought about rerooting her for a second, but honestly, the hair I usually use for my reroots isn't the best. Don't get me wrong it's not a bad quality, but it's not hair meant for dolls, which means that it's really stiff and resistant to any styling, so as long you don't plan a Rapunzel doll, straight hair or tight curls - it's not the best.

When it comes to Disney Store doll hair, it's different with every doll. I honestly wonder why is that, but depending on the color and style the hair type and quality is completely different…. For example Ariel's hair is quite stiff, permanently slightly curled and it's very difficult to straighten it, Anna's hair can be damaged very quickly and Moana… Well it's the best not to touch her curls, because one comb and you'll have a huge mess, imposible to style (and I really don't think they can be straightened).

However Elsa in this edition hes exceptionally nice hair, which after damping in hot water and washing began to style itself very similar to the hairstyle she had in the movie. I was pleasantly surprised by this, which is why I decided not to reroot her in the end. 



Postanowiłem zmienić tylko przedziałek, co nie wpłynęłoby na ułożenie włosów, ale odwróciłoby uwagę od tego "wcięcia" w czole. Jednak oczywiście lalki mają przedziałek tam gdzie mają i nie można po prostu sobie go zmienić, bo na 99% miejsce "nowego przedziałka" okaże się łysą plamą. (zresztą wszyscy, którzy mają jakąkolwiek styczność z lalkami pewnie o tym wiedzą więc nie wiem dlaczego to tłumaczę) Uznałem więc, że zrobię "przeszczep" jej własnych włosów na miejsce nowego przedziałka. Aby to wykonać, przy samym skalpie wyciąłem kilka pukli włosów, w miejscach gdzie nie byłoby to widoczne, a następnie klasyczną metodą rerootu wczepiłem je w miejscu nowego przedziałka. 
I w sumie to tyle - zaskakująco łatwo mi to poszło, a dzięki temu, że Elsa ma krótsze włosy wychodzące z przedziałka, nie musiałem się martwić o długość wyciętych pukli. 

I decided to change the parting only, which wouldn't affect the way the hair would lay down, but would divert attention from this "indentation" in the forehead. However, as dolls have a parting where they have it and you can't just change it, because for 99% the place of the "new parting" will turn out to be a bald spot. (anyway, everyone who had any contact with dolls probably knows it, so I don't know why I'm explaining it) 
So I decided that I would "transplant" her own hair into the place of the new parting. To do this, I cut out a few strands of hair as close to the scalp as I could, in places where it wouldn't be visible ofc, and then with the classic reroot method I rooted them in place of the new parting.
And that's all - it turned out to be surprisingly easy, and thanks to the fact that Elsa has shorter hair at the top of her had, I didn't have to worry about the length of the cut strands.




 A teraz przejdźmy do sukni. Ogólnie jak tylko zobaczyłem film, wiedziałem, że musze zrobić lalkę w tym stroju, jednak nie spodziewałem się jak długo zajmie mi zrobienie odpowiednich wykroi.

Now let's talk about the dress. In general, as soon as I saw the movie, I knew that I had to make a doll in this outfit, but I did not expect how long it would take me to make the right patterns.


Właściwie cały problem tkwił w górze stroju, a przede wszystkim w rękawach i z wykończeniem, które bezbłędnie przechodziło w skórę. Oczywiście nie jest to możliwe do uszycia, chyba że miałbym naklejać detale bezpośrednio na lalkę, czego zdecydowanie nie chciałem robić. Teoretycznie w projekcie występuje przezroczysta siateczka, która nadaje wszystkiemu sens, jednak wydaje mi się, że w filmie postanowili jej nie robić, jako że... no cóż, suknia powstaje za pomocą magii, więc nie musi odpowiadać jakimkolwiek zasadom :P 

*górę sukni będę nazywał gorsetem, ponieważ mimo, że teoretycznie nie jest to gorset to nie mogę znaleźć słowa w języku polskim, które odpowiadałoby angielskiemu "bodice", jeśli jednak ktoś się na tym zna i istnieje takie słowo, to proszę o podzieleniu się tą wiedzą w komentarzu. Dziękuję bardzo za uwagę*

Tak więc były dwie rzeczy, które sprawiały mi problem, przyszycie siateczki jednocześnie do rękawów i 'gorsetu' oraz to jak w ogóle przyszyć rękawy aby pozostawiały możliwość ruchu w ramionach. I naprawdę nie będę żartował kiedy powiem, że uszyłem kilkanaście wersji tego gorsetu i rękawów, zanim trafiłem na taki, który byłby idealnie dopasowany do ciała, oraz nie ograniczał ruchu.

Actually, the problem was mainly in the bodice, and above all in the sleeves and with the way that the fabric flawlessly blends with the skin. Of course, this isn't really possible to sew, unless I'd glue the details directly to the doll, which I definitely didn't want to do. Theoretically, there is a transparent mesh in the design which actually makes a lot of sense, but it seems to me that they decided not to do it in the movie, since ... well, the dress is literally created by magic, so it doesn't have to comply to any rules :P

So there were two problematic things for me - attaching the mesh to the sleeves and the bodice at the same time, and how to even attach the sleeves to not restrict movement in the arms. And It's not a joke when I say that I made over a dozen versions of this corset and sleeves before I sew one that would be perfectly fitted to the body and wouldn't restrict arm movement as much.




Jak widzicie ostatecznie zrezygnowałem z siateczki, oraz przeszedłem przez kilka materiałów. Ostatecznie postanowiłem zrobić samą bazę gorsetu z satyny, z której robiona jest chyba większość ubranek dla lalek, szczególnie od DS, jednak na rękawy (i później resztę sukni) postanowiłem użyć elastycznego weluru. Podobno suknia w filmie miała być zrobiona właśnie z tego materiału, ale nie w błyszczącej wersji. W moich poszukiwaniach znalazłem materiał, który wyglądał dokładnie tak jak ten w filmie, jednak okazał się za gruby na lalkę.

As you can see, I gave up the net and went through several fabrics. Ultimately, I decided to make the base of the bodice out of satin, which is what most of the doll clothes are made of (especially from DS) but for the sleeves (and later the rest of the dress) I decided to use an stretchy velvet. Apparently, the dress in the movie is supposed to be made of this material, but matt. I found a fabric that looks exactly like the one in the movie, but it turned out to be too thick for a doll :/


Z weluru zrobiłem też wszystkie detale na gorsecie, wykańczając je klejem i przyklejając bezpośrednio na suknię.

I made the details out of velvet as well, finishing them with glue and gluing them directly on the bodice.


Ogólnie po ogarnięciu gorsetu i rękawów cała reszta poszła mi o wiele szybciej, trochę dlatego, że w międzyczasie myślałem ciągle jak zrobię całą resztę stroju, więc kiedy w końcu przebrnąłem przez gorset, wszystko inne miałem już zaplanowane. 

In general, after figuring out the bodice and sleeves, the rest went a lot faster, mainly because I thought about how I want to make the rest of the outfit long before I started making it, so when I finally got through the bodice, everything else was already planned.


Nie mam wielu zdjęć z samego robienia sukni, ponieważ tak naprawdę, sama w sobie nie była trudna do uszycia i składa się tylko z kilku elementów, jednak mimo to cały proces jest bardzo czasochłonny (nie wspominając już o tygodniach nieudanych prób z gorsetem).

I don't have many photos from dress making itslef, because it actually wasn't difficult to sew and it consists of only a few elements, but despite this the whole process is very time consuming (not to mention weeks of unsuccessful attempts with the bodice).



Zarówno peleryny jak i dół sukni miały w filmie efekt ombre, gdzie kolor przechodził z białego do fioletowego. Okazało się, że idealnie zadziałała w tym wypadku pianka koloryzująca do włosów. 

Both the capes and the bottom of the dress have an ombre effect in the movie, where the color changed from white to purple. It turned out that the foam hair dye was perfect for this.


Tutaj możemy zobaczyć pierwszą wersję prawie skończonej sukni. Był to pierwszy "docelowy" gorset. I zgadnijcie co się stało - okazało się, że klej do tkanin, którego używałem wszedł w reakcję chemiczną z kropelką i w miejscach gdzie użyłem tych dwóch klei, materiał zmienił kolor na żółty...
Oczywiście musiałem uszyć go od początku, jednak bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ wyszedł o niebo lepiej :3
Peleryny, które możecie zobaczyć również zostały zmienione, a dół sukni jest drugim, który uszyłem...


To jest jedyne zdjęcie porównawcze z oryginalną suknią, ponieważ sprzedałem ją w międzyczasie tworzenia mojej wersji. Początkowo miałem to zrobić po skończeniu nowej sukni, jednak obawiałem się, że może mi to zająć kolejne kilka tygodni, więc nie chciałem już przetrzymywać jej przy oczekującej osobie. Śmiesznie wyszło, bo ostatecznie skończyłem ją w następnym tygodniu :D

Następnie był okres w którym zrobiłem już wszystkie ostateczne wersje wszystkiego i oczywiście nie mam z niego żadnych zdjęć... Ale zrobiłem wspomniany gorset (uszyłem go jeszcze dwa lub trzy razy zanim byłem w 100% zadowolony) i peleryny... Ach peleryny... Nawet nie wiecie ile razy próbowałem je zrobić jednak za każdym razem podczas farbowania wychodziła widoczna linia między jednym kolorem a drugim. Na szczęście po wielu, wielu nieudanych próbach udało mi się zrobić zadowalającą wersję.


Jak miałem już wszystko gotowe, nadszedł czas na najbardziej czasochłonną część całego projektu. Cały dół sukni, jak i peleryny były oklejone kryształkami w czterech kolorach.


Tak więc musiałem je zrobić, najpierw przez dobrą godzinę starałem się uzyskać odpowiednie kolory i pomalować nimi fragmenty papieru fotograficznego. Pomalowany papier pomalowałem błyszczącym varnishem co dało bardzo ładny efekt. A następnie musiałem wyciąć 46 kryształków z każdego koloru (w sumie 184 kryształki) - zajęło mi to 3 godziny.


Następnym krokiem było przyklejenie na każdy wycięty kryształek, naklejany kryształek (czyli jak dorobić sobie więcej roboty) Użyłem do tego naklejek z Tigera, które są złożone z takich właśnie kryształków.


Bez problemu da się je odkleić z "naklejki" i używać każdego indywidualnie.


I tak jak można się było spodziewać, następne 3 godziny spędzałem na przyklejaniu kryształków na kryształki...



I tak to wyglądało jak skończyłem.


Ale to nie koniec, bo teraz te 184 kryształki trzeba było przykleić na sukienkę...


...i peleryny, na których wcześniej naszyłem (w miarę) proste linie maszyną do szycia.

Efekt końcowy



I tak oto prezentuje się skończona lalka. Muszę przyznać, że jestem z niej niesamowicie zadowolony i było warto zaczynać tyle razy od początku.



Nowy gorset uszyłem nie używając już kleju do tkanin, dzięki czemu uniknąłem reakcji z kropelką i teraz prezentuje się tak... czysto :3 Dodatkowo zmieniłem kolory kryształów i postanowiłem zrezygnować z kilku, które przykleiłem w pierwszej wersji... (w pierwszej docelowej wersji w każdym razie)


Tak jak mówiłem zrezygnowałem z siateczki, bo uznałem, że takie wykończenie też będzie dobrze wyglądać - tak naprawdę dzięki tej decyzji w końcu mogłem przebrnąć przez uszycie bazy do gorsetu.



No i oczywiście kryształki na sukni. Nie wyobrażam sobie, że nawet mogłem pomyśleć o nierobieniu tej części i niesamowicie podoba mi się podoba jak to wyszło.






Peleryny lekko mnie zaskoczyły, wcześniej pisałem o tym, że robiłem je wiele razy zanim udało mi się uzyskać powyższy efekt. Jednak zrobiłem wcześniej dwie pary, które przyczepiałem na igły do rękawów i żadne aż tak ładnie się nie układały. No cóż, nic tylko się cieszyć.












Uszyłem też spodnie, i to była chyba jedyna część stroju, którą po prostu udało mi się zrobić za pierwszym razem. Jednak nie dlatego zrobiłem to dyskretne zbliżenie na uda - jak pamiętacie, w tej lalce niesamowicie przeszkadzały mi gumowe nogi, jednak, co mówić, dawałem radę z twardszymi rywalami. Postanowiłem więc zrobić... Przeszczep. Odciąłem jej gumowe nogi i przykleiłem jej nogi od starej Elsy, co prawda jest lekka różnica w kolorze, jednak jako, że widać tylko stopy jest to kompletnie nie widoczne. Nie ukrywam, że ostatnio czuję się jak lalkowy Dr. Frankenstein... 

W każdym razie, jak się przyjrzycie na udzie widać miejsce, w którym sklejone są nogi.


A oto porównanie lalki przed i po. Niestety nie mam już poprzedniej sukienki, żeby postawić lalkę obok ale wydaje mi się że widać różnicę. Musze przyznać, ze oryginalny strój pozostawia wiele do życzenia i jestem naprawdę zdziwiony, że poszli na aż taką łatwiznę... (szczególnie, że jest to pierwsze wydanie tej lalki) Jednak to jeszcze rozumiem, bo to w końcu playline, jednak nadchodzącą Elsą LE w tym stroju jestem zawiedziony, chociaż wypowiem się dokładniej jak wyjdą lepsze zdjęcia.


Ale to nie koniec! Bo musimy pomówić jeszcze o twarzy i włosach.


Z obu aspektów jestem bardzo zadowolony - włosy udało mi się ułożyć bez żadnego problemu, a twarz bardzo mi się podoba.



Porównanie z lalką przed i obrazkiem, którym się inspirowałem w trakcie repaintu. Tak jak wspomniałem, jestem bardzo zadowolony z tego jak wyszła + możecie zobaczyć jaką różnicę zrobił przedziałek, aktualnie jej czoło wygląda całkowicie normalnie i moim zdaniem ma idealna wysokość.


Zrobiłem też drugie porównanie z moim pierwszym repaintem Elsy, była nią oczywiście pierwsza edycja z 2013 roku i ahhh no różnica jest duża. Oczywiście nie jest to ten sam mold twarzy ale samo malowanie wygląda teraz o wiele lepiej. Dodatkowo teraz nie mogę patrzeć na czoło tej pierwszej edycji, najpierw wydawało mi się, ze to nowa wersja ma za niskie czoło ale stara miała zdecydowanie za wysokie.



I zdjęcie z drugą Elsą, która również oczekuje na custom, jak możecie zobaczyć już zająłem się jej włosami, pisałem o niej w ostatnim poście *KLIK*


Dwa zupełnie inne malowania tej samej twarzy.


I z Anną, która też stoi w kolejce, jednak chyba najpierw zajmę się Elsą... Chociaż szczerze potrzebuję przerwy.


Zrobiłem też zdjęcie z Jasminą, ponieważ wydaje mi się, że są to dwa najbardziej czasochłonne stroje, jakie dotychczas uszyłem.


Tutaj możecie zobaczyć kilka z nieudanych gorsetów, których nie wyrzuciłem i pierwszą wersję dołu sukni. Zapomniałem o niej wspomnieć, sytuacja wyglądała tak, że suknie szyłem najpierw na lalce Anny i kompletnie zapomniałem, że Elsa ma (buty i) zmodyfikowane nogi, przy czym zrobiłem je trochę dłuższe niż miała, żeby była troszeczkę wyższa, przez co okazało się, że suknia była po prostu za krótka. Dodatkowo było kilka innych elementów, które po prostu po prawiłem przy nowej wersji.


Po lewej stronie możecie zobaczyć rękawy z innego weluru, wspomniałem o nim na początku - moim zdaniem wygląda dokładnie jak materiał z filmu, jednak okazał się za gruby i po założeniu ubranka na lalkę, wyglądała jakby była w swetrze... Jednak moim zdaniem byłby to idealny materiał na tą suknię w ludzkich rozmiarach.
Po prawej nieudane wersje pelerynek. Co ciekawe wszystkie są pofarbowane dokładnie tą samą farbą...


Więc ogólnie całe to doświadczenie było ciągłą nauką na błędach i wymyślaniem nowych rozwiązań. Z każdą nową wersją musiałem unikać czegoś co zrobiłem przypadkiem wcześniej albo dodać coś o czym nie pomyślałem. Niektóre z tych błędów były rzeczami o których nie miałem pojęcia, jak na przykład reakcja chemiczna między dwoma rodzajami kleju.


I to by było na tyle, nawet nie wiecie jak się cieszę, że mogę to w końcu napisać. Robienie tej lalki to było wyzwanie, jednak jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego (i nawet nie wiecie jak ładnie to wszystko się mieni przy świetle z latarki telefonu!). I tak jak pisałem, ogólnie ta suknia nie była jakoś bardzo skomplikowana do zrobienia, jednak wymyślanie wszystkich wykrojów, farbowanie, powtarzanie wszystkich części kilka razy i przyklejanie tych kryształków zajmowało mi wieki (tak naprawdę półtora miesiąca ale wiecie o co chodzi)

A jak wam się podoba?
To wszystko na dziś, pozdrawiam wszystkich i do napisania!