niedziela, 31 maja 2020

Gdzie jestem, że mnie nie ma? /sesja Clawdeen

Witajcie!
Co mogę powiedzieć, miało być pięknie, a wyszło jak zwykle... W ostatnim poście, który opublikowałem już ponad miesiąc temu, pisałem o trzech projektach nad którymi pracowałem i miałem wtedy bardzo duże nadzieje, że dwa z nich skończę zanim zacznę naukę do matury. W moich planach miałem zacząć się uczyć dokładnie miesiąc przed maturą czyli 8 maja i to akurat mi się udało! Nie ukrywam, że nie stresuję się za bardzo nadchodzącymi egzaminami ale mimo wszystko trzymajcie za mnie kciuki!

No dobra ale co z tymi projektami? Otóż tym razem musiałem się poddać siłom wyższym, ponieważ złapała mnie bardzo dziwna choroba (?) i jednego dnia wylądowałem nawet w szpitalu. W sumie ciekawa historia więc opowiem Wam ją w skrócie :P

Otóż, właśnie mniej więcej miesiąc temu (pamiętam, że szyłem wtedy ubranko dla jednej z tych niedokończonych lalek) zaczęło mi się kręcić w głowie, na początku było to na tyle lekkie, że nie przeszkadzało mi za bardzo ale już następnego dnia zaczęło się zasilać do momentu, w którym wszystko dookoła mnie po prostu się obracało. Dodatkowo miałem przez to zaburzenia równowagi i mdłości, ogólnie czułem się jakbym właśnie zeskoczył z karuzeli na placu zabaw, tylko, że to uczucie nie ustępowało. Było na tyle źle, że chodzenie robiło się dosyć trudne i kilka dni przeleżałem (a później przesiedziałem) ale hej w tym czasie przeczytałem "Zabić drozda" więc są jakieś plusy! Dodam jeszcze, że zawroty głowy towarzyszyły mi całymi dniami, od momentu otworzenia oczu z rana do momentu zamknięcia ich wieczorem. Ogólnie słabo, że tak powiem...

Na wizycie telefonicznej lekarka przepisała mi dwa leki na receptę i od razu zacząłem je brać. W tym jeden z tych dwóch leków był słabo dostępny i w aptekach albo go nie było w ogóle albo były ostatnie sztuki. I w sumie bardzo szybko zaczęło mi się poprawiać ale miałem takie dziwne uczucie bardzo ciężkiej głowy i jak siedziałem cały czas musiałem mieć ją podpartą. W trakcie brania leków miałem problemy ze snem i kilka razy śniło mi się, że wkładałem do buzi zepsuty aparat na zęby i nie byłem w stanie zamknąć ust. Taka ciekawostka, bo po około 3 dniach obudziłem się właśnie po takim śnie i miałem bardzo dziwne uczucie w szczęce, moja mama uznała, że pewnie z powodu tych snów zaciskałem ją w nocy. Jednak tego dnia czułem się bardzo dziwnie, byłem bardzo pobudzony ale do tego momentu, że trudno było mi się na czymkolwiek skupić, miałem strasznie "niespokojną" szczękę, cały dzień miałem wrażenie jakby mi mimowolnie "chodziła" i miałem ciągłą chęć chrupania czegoś :P Dodatkowo bardzo pogorszył mi się wzrok i po prostu widziałem o wiele gorzej. A wcześniejszego wieczoru dostałem jakiegoś dziwnego skurczu karku. 
Zacząłem z mamą czytać skutki uboczne tych leków i bardzo szybko zorientowaliśmy się, że rzeczywiście, wygląda, że są to skutki oboczne tego drugiego, gorzej dostępnego leku. Tylko według tego też leku, skutki uboczne powinny zacząć pojawiać się po dłuższym czasie, a ja brałem ten lek tylko 3 dni. 

I jak się okazało najgorsze było dopiero przede mną :) Już po południu uznałem, że spróbuję obejrzeć film, bo może będę w stanie się na nim skupić, zrobiłem też sobie popcorn ponieważ tak jak wspomniałem ciągle "latała mi szczęka". Jak położyłem się do łóżka i postawiłem laptop obok mnie, (jak ja to zwykle robię) zorientowałem się, że ekran jest kompletnie rozmazany. Wtedy trochę się przestraszyłem, ponieważ chociaż mam lekką wadę wzroku, to to było kompletnie z innej półki. Ekran laptopa by dosłownie niecały metr od mojej twarzy. Postanowiłem usiąść przy biurku i rzeczywiście było lepiej i zacząłem jeść popcorn... I wtedy się zaczęło. Moja szczęka zaczęła nienaturalnie "wyginać się" w bok i nie byłem w stanie nic z tym zrobić. Ogólnie to był moment w którym zacząłem panikować i oszczędzę wam szczegółów (mimo, że to jest ta ciekawsza część) ale w skrócie dostałem bardzo silnych szczękościsków, które na przestrzeni 2-3 godzin kilka razy zmieniały swoją formę. Nikomu tego nie polecam... było to naprawdę przerażające uczucie. Mój tata zadzwonił na pogotowie i powiedzieli mu, żebym przyjechał na izbę przyjęć, tam dzięki bardzo miłej pracowniczce (która jest moją bohaterką) wszedłem do środka przed kolejką i dzięki Bogu wpuściła też mojego tatę. I teraz się trochę powściekam na ten system, ponieważ oficjalnie jako że jestem pełnoletni, nie powinienem wejść z rodzicem, jednak miałem tak silne szczękościski, że przed długi czas w ogóle nie byłem w stanie mówić. I na początek chcieli mnie w ogóle posłać do chirurga... Na szczęście był mój tata, który mógł wszystko wytłumaczyć i ostatecznie przyjął mnie neurolog. Ale gdyby go tam nie było, to kto wie co by się stało. A jak słyszałem komentarz jakiegoś lekarza, który to zaczął krzyczeć do jakiegoś innego gościa, że pod żadnym pozorem nie można wpuszczać rodziny to mnie krew zalała! Gdybym wszedł tam sam, nic bym nie ogarnął i kto wie czy bym się skończył u tego chirurga...

Ale kontynuując okazało się, że ten lek posiadał składniki, które w moim organizmie wywołują silne skutki uboczne (potem do pakietu dołączył jeszcze skręt szyi), ogólnie zrobiono mi tomografie, przebadał mnie laryngolog i podano mi dożylnie Relanium... I do teraz pamiętam to uczucie, jak magiczną różdżką zniknęły wszystkie skutki uboczne, w sensie dosłownie od razu. 

Przeleżałem w szpitalu jeszcze kilka godzin i jeszcze tego samego wieczoru zostałem wypisany, i mimo, że pozostały mi jeszcze lekkie zaburzenia równowagi, to następnego dnia czułem się wspaniale i jakby na nowo doceniłem jakie to uczucie, dobrze się czuć :D 

Ogólnie na tą chwilę jestem w stanie sobie z tego żartować ale było to naprawdę straszne doświadczenie, szczególnie, że nie miałem pojęcia co się ze mną dzieje... Co ciekawe nadal nie wiadomo co było przyczyną moich wcześniejszych zawrotów głowy, gdyż z badań wyszło, że wszystko jest w porządku (pewnie będę jeszcze robił jakieś badania jak uspokoi się sytuacja w kraju) + zrobiono mi test na koronawirusa, ponieważ mogło to być wirusowe zapalenie błędnika (czy coś w ten deseń) jednak na szczęście, wyszedł on negatywny. Więc no, nie mam koronowirusa! (bardzo się ucieszyłem jak się dowiedziałem)

Tak więc tak to wyglądało i dlatego też nie ukończyłem tych trzech projektów (ale tym razem mam dobre wyjaśnienie!) Ogólnie w szpitalu wylądowałem w czwartek 7 maja, więc w piątek, kiedy czułem się już świetnie było dokładnie miesiąc do matury więc akurat zacząłem się od razu uczyć. I chociaż nie uczę się od rana do nocy, to jednak nie mam siły i chęci kończyć teraz tych dwóch projektów i wrócę do nich po prostu po maturach (czyli już za półtora tygodnia! :3)

Dodatkowo w ostatnich tygodniach odnowiła się moja miłość do Gwiezdnych Wojen więc moja uwaga zeszła na inne projekty :P

Ale to nie wszystko w tym poście! Wiem, że było dużo gadaniny (a raczej pisaniny?) i nie wiem, kto lubi czytać, a kto nie więc przygotowałem też sesję! Nie wiem czy ktoś pamięta moją Clawdeen na ciałku MTM ale pewien czas temu przemalowałem jej twarz (i przez pewien czas mam na myśli pół roku, ponieważ szczerze nawet nie pamiętam kiedy to było). Jednak jeszcze nie miałem okazji jej pokazać. Ubrałem ją w bluzę od Kena BMR1959 i zabrałem do ogrodu:







Taka sobie mini sesja ale mam wrażenie, że świetnie uchwyciła urok tej lalki. Mimo że jest to już dosyć stary repaint i nie jest idealny, to właśnie ma ten urok :3 W każdym razie nie chciałem, żeby ten post był złożony z suchego tekstu, czekajcie na mój powrót po maturze! (miejmy nadzieję, że wróci mi chęć na skończenie tamtych lalek) A tymczasem to by było na tyle, pamiętajcie, sprawdzajcie leki zanim zaczniecie je brać, żeby nie skończyć ze szczękościskiem w szpitalu ;)

To by było na tyle, pozdrawiam i do napisania!

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Monster High Kolekcjonerska Draculaura /lalkowa potwomorfoza

Witajcie!
W końcu udało mi się zabrać do tego posta, a jest to pierwszy projekt, który ukończyłem na "kwarantannie" (przynajmniej tak mi się wydaje, bo z moją pamięcią nie jest najlepiej). Siedzenie w domu jest idealne na lalkowe projekty, które zazwyczaj zajmują dużo czasu i wymagają, well, siedzenia w domu. I w ten sposób oprócz lalki, którą zaraz opiszę, pracuję jeszcze nad 3 projektami... Jednocześnie. Najpierw zacząłem jeden, jednak musiałem zamówić do niego materiały, więc przerwałem i zacząłem drugi, który przerwałem żeby zacząć trzeci. I w sumie ten trzeci powinienem skończyć w ciągu tego tygodnia więc nie jest źle! Szczególnie, że są już podane nowe daty matur, więc niedługo powinienem się zacząć do nich uczyć ale najpierw chce ukończyć dwa z tych projektów *trzeba mieć jakieś priorytety*.

No właśnie, dzisiaj witam się z Wami jako absolwent liceum, trochę szkoda, że tak wyszło, ponieważ osobiście lubiłem moją szkołę i klasę i miałem nadzieję, że spędzimy te ostatnie tygodnie razem ale pewnie nadrobimy to jak ta cała pandemia się skończy, a z drugiej strony nie będzie ustnych matur, więc z dwojga złego... nie jest źle :D



Ale wracając do tematu, bo ja tu nagle o szkole zaczynam pisać - Jakieś 2 miesiące temu pojawiła się informacja, że Monster High ma wypuścić dwie nowe kolekcjonerskie lalki, więc moje myśli od razu nakierowały się na kolekcjonerską Draculaurę. Otóż ta lalka jest chyba do dziś moją ulubioną lalką z MH, ponieważ, nie dość, że była bardzo ładnie zrobiona, rzeczywiście wyglądała na kolekcjonerską lalkę, to miała bardzo przystępną cenę i dawała świetne nowe backstory dobrze znanej nam bohaterce. Miałem tak wielkie nadzieję, że będą kontynuowali to jako serię i zrobią pozostałe główne bohaterki w tej wersji, jednak jak sami wiecie, to się nie stało i się nie stanie, gdyż wiemy, że nowe kolekcjonerskie lalki, będą crossoverami ze znanymi horrorami, z tego jedna z nich ma być Pennywise. 

To może być trochę ciekawe, ponieważ ja zawsze strasznie lubiłem Monster High, ale nigdy nie przepadałem za horrorami. Jednak MH używało te znane postacie w taki sposób, że nadawało im kompletnie inną historię, więc jakby nikt w MH nie był seryjnym mordercą, ani nie pożerał dzieci... No cóż, szkoda, że nie będzie to kontynuacja tej serii i mimo, że sam pewnie nie kupię tych nowych lalek, jestem bardzo ciekawy jak je zrobią + wygląda na to, że w końcu zaczynają celować w dorosłych ze swoimi produktami. Ale kto wie może się do nich przekonam jak wyjdą, poczekamy zobaczymy.


Monster High wciąż ma miejsce w moim serduchu i co jakiś czas coś je poruszy i zatęsknię za tymi pięknymi czasami sprzed rebootu… Dodatkowo ja zawsze miałem nadzieję, że kiedyś skierują tę serię do starszych osób (a nie do młodszych...) I właśnie kolekcjonerska Draculaura była, moim zdaniem krokiem w tę stronę. Dodatkowo smutne jest to, że później zrobili "kolekcjonerskie" lalki Skelity, Abbey i Cleo z Ghoulią, które w pewien sposób nawiązywały do podobnych klimatów, jednak to nie było to samo i jakością nie dało się ich porównać + były to lalki normalnej wielkości, a jedną z głównych zalet Draculaury są jej nietypowe dla MH rozmiary...
Tak więc, kiedy pojawiła się informacja o nowych kolekcjonerskich lalkach, postanowiłem zadbać trochę o moją Draculaurę, która przeszła wyjątkowo dużo przez ostatnie 4 lata, odkąd jest w moim posiadaniu. I dzisiaj oprócz mojego "ostatecznego cutomu", chcę pokazać wam jak ta lalka zmieniała się na przestrzeni lat (bo o dziwo nie napisałem nigdy o żadnej jej przemianie). 


Jedyny post jaki można znaleźć o tej pannie jest z 2016 roku (*KLIK*), kiedy to właśnie dostałem ją na Dzień Dziecka, i mimo że jestem fanem tej lalki, nie będę kłamał, że miała ona kilka wad.


Główną wadą była różnica w wyglądzie między cudownymi zdjęciami promocyjnymi, a rzeczywistą lalką. Wiadomo, że na zdjęciach promocyjnych lalka jest wyjątkowo zadbana, jednak ja do teraz nie mogę pojąć dlaczego malowanie twarzy na lalkach, które trafiły do sprzedaży wygląda jak o wiele tańsza wersja tego co dostaliśmy na zdjęciach promocyjnych, jakby wiadomo, że fabryczne wady mogą się zdarzyć, ale to jest lalka kolekcjonerska i jestem zdziwiony że nikt o to nie zadbał... 


Dodatkowo wątpię, żeby jej oryginalne włosy dało się ułożyć w ten sposób. Z tego co pamiętam było ich mało i były dosyć krótkie... Dla porównania zdjęcia, które zrobiłem po próbie ułożenia jej włosów:





Oprócz jakości makijażu moja lalka miał po prostu strasznie rozbieżnego zeza. Pamiętam moment odpakowywania tej lalki, jakby to było wczoraj. Zamówiłem ją przez Internet, więc nie byłem w stanie sprawdzić jej makijażu przed, otwieram paczkę i pierwsze co widzę to jej oczy patrzące w dwie kompletnie inne strony... To było jeszcze zanim nauczyłem się repaintów, więc nie byłem w stanie za bardzo nic zrobić. Wmawiałem sobie, że wcale tego tak nie widać i starłem się nie zwracać na to uwagi... Ale było to bardzo widoczne xd


Starałem się namalować jej większe źrenice, bliżej siebie, jednak nie dużo to pomogło, mimo wszystko tak została przez następne 2 lata.


Za to umiałem już robić rerooty, ale używałem do tego włosów bardzo słabej jakości... Jednak wtedy nie widziałem żadnej alternatywy więc Draculaura padła ofiarą pierwszego rerootu.




Przeszukując laptopa znalazłem zdjęcia, które prawdopodobnie miały trafić na bloga (co się oczywiście nie stało), więc możecie zobaczyć jak wyglądał ten reroot. Główny problem tych włosów jest taki, że one są strasznie plastikowe, i bardzo trudne do ogarnięcia przez co jak widzicie są strasznie "zmechacone". Dodatkowo możecie zobaczyć jak Draca podziwia jednocześnie lewą i prawą ścianę mojego pokoju.

Zrobiłem też mini sesję, z której jedno zdjęcie służyło jako nagłówek mojego bloka, przez dosyć długi czas jeżeli dobrze pamiętam. Jednak oczywiście nie byłem w stanie go znaleźć, więc sama sesja musi wystarczyć (te zdjęcia też miały trafić na bloga i też to się nie stało... Draculaura miała jakiegoś pecha ale cóż, lepiej późno nić wcale!)





I potem nadszedł cudowny okres eksperymentalnych repaintów… Pamiętam, że nauczyłem się wtedy jak malować lalki, jednak oczywiście nie wychodziło mi to najlepiej, mimo to, malowałem wszystko jak leci i cóż... efekt możecie zobaczyć poniżej xD



Dodatkowo w międzyczasie zmieniłem jej fryzurę ale szczerze mówiąc kompletnie tego nie pamiętam. Jak widzicie twarz jest oczywiście absolutnie cudowna, brwi pierwsza klasa, jedna dłuższa ale trzeba się wyróżniać... No dobra może zostawia trochę do życzenia. 


Oczywiście żartuję, aktualnie nie mogę na nią patrzeć, w sensie miała miły wyraz twarzy ale jakościowo to ten repaint był tragiczny... Ale hej wracamy do okresu około 2 tygodni przed zamknięciem szkół, kiedy zacząłem myśleć o kolejnej przeróbce tej lalki.




Zorientowałem się, że w moich zapasach mam lalkowe włosy w kolorze czarnym i pudrowym różu, najlepsze jest to, że zajęło mi rok, żeby się ogarnąć, że to są idealne włosy dla kolekcjonerskiej Draculaury. Namalowałem jej też nową twarz, jednak tym razem starałem się bazować na zdjęciach promocyjnych i przywrócić jej tego kolekcjonerskiego ducha, którego straciła gdzieś po drodze.

I tak wyglądała po rerootcie i repaintcie:


Oczywiście tutaj jest jeszcze przed ułożeniem włosów ale już wtedy byłem z niej niesamowicie zadowolony. Postanowiłem pozbyć się jej rzęs, ponieważ między innymi były wczepione za nisko + bardzo przeszkadzają podczas repaintu. Myślałem o tym, żeby przykleić jej sztuczne rzęsy ale aktualnie została tak jak jest.


Jedną z największych wad tej lalki był jej stojak, który jednocześnie był pięknie zrobiony i nie pasował do tej lalki. Oczywiście nie mówią o stylu, a o wielkości. Sama podstawka do stojaka nie dość, że była za mała to jeszcze była dziwnie wypukła, przez co moja lalka zawsze albo się przewracała, albo zjeżdżały z niej nogi, po prostu była nie przystosowana do tej lalki. Nie wiem kto to zaprojektował ale jestem zdziwiony, że nikt nie zauważył tego problemu. Tak więc musiałem wziąć sprawę w swoje ręce i zrobiłem większą podstawkę, używając tej od Gooliope (RIP padła ofiarą nieudanego projektu wiele lat temu). Tak więc wypełniłem puste miejsca, żeby utworzyć gładką powierzchnię, pomalowałem na czarno, przykleiłem do niego trzymak od oryginalnego stojaka i wszystko było pięknie.


Największą częścią tego projektu nie była jednak sama lalka. Jedną z najlepszych części kolekcjonerskiej Draculaury było jej pudełko w kształcie trumny. Osobiście zawsze starałem się trzymać ją w tym pudełku, ponieważ zawsze o wiele lepiej się w nim prezentowała. Jednak oczywiście były problemy, trudno było ją ułożyć, nic ją nie trzymało i po prostu pozostawiało wiele do życzenia. Dlatego postanowiłem rozłożyć jej pudełko na części i zrobić z niego swojego rodzaju gablotkę, którą będzie się "nasuwało" na lalkę od góry, dzięki czemu nie będzie problemu z ustawieniem jej w dowolnej pozycji, zależało mi też na tym, żeby było wystarczająco dużo miejsca, na stojak i na rozłożenie parasolki.



Żeby wszystko było mocne, musiałem każdą część podkleić kilkoma warstwami tektury, możecie zobaczyć ten proces na zdjęciach poniżej:








I tak prezentowały się pierwsze sklejone ściany. Jeżeli chodzi w wnętrze, to bardzo chciałem odwzorować ten trumienny atłas wyszywany w kształt pajęczyny, który był w oryginalnym pudełku. Dlatego musiałem poczekać z przyklejeniem tyłu, ponieważ byłoby to niesamowicie trudne do zrobienia przez dolny otwór.






Tak jak napisałem, najpierw chciałem wyszywać kształt pajęczyny, jednak bardzo szybko się poddałem, ponieważ moja maszyna do szycia nie łapała nici przez gąbkę. Postanowiłem więc po prostu wypełnić wnętrze atłasem i w sumie fajnie wyszło, wydaję mi się, że gdybym wyszywał jeszcze pajęczyny było by tego zdecydowanie za dużo i przytłaczałoby lalkę.


Efekt Końcowy



I tak prezentuję się skończona Draculaura w swojej gablocie. Muszę przyznać, że jestem niesamowicie zadowolony z efektu końcowego i bardzo się cieszę, że podjąłem się tego projektu.


Jak widzicie, udało mi się powiększyć pudełko praktycznie dwukrotnie, dzięki czemu jest bardzo dużo miejsca w środku i lalka może spokojnie stać na swoim nowym powiększonym stojaku :D


Strasznie mi się podoba jak masywne jest teraz to pudło i rzeczywiście wygląda jak taka wielka kamienna trumna.


Starałem się dodać dużo detali, żeby boki nie były po prostu jednolite i nudne i to też wyszło bardzo fajnie.


A tak wygląda gablotka po rozłożeniu, góra jest po prostu nasuwana na podstawę pudełka.


Wnętrze, tak jak wcześniej wspomniałem jest wypełnione atłasem w bardzo bladym odcieniu różowego. Wiem, że na tych zdjęciach za bardzo nie widać, ale tak jest to różowy. Był to jedyny odcień, który miałem w zapasie i w miarę pasował i teraz bardzo się cieszę, że go użyłem, ponieważ mam wrażenie, że lalka na jego tle wygląda o wiele bardziej dojrzale (?) i kolekcjonersko. 


I kilka zbliżeń na twarz i włosy. Stroju oczywiście nie dotykałem, akurat on od początku był cudowny.


I wydaje mi się, że na tą chwilę jest to najlepszy repaint jaki zrobiłem. Jestem naprawdę niesamowicie z niego zadowolony, wyszedł po prostu tak idealnie :D Jak wcześniej pisałem, bazowałem na zdjęciach promocyjnych, jednak pozwoliłem sobie na kilka drobnych zmian.



I z rerootu również jestem bardzo zadowolony, co prawda jej włosy wciąż nie wyglądają jak na zdjęciach promocyjnych ale mają swój własny urok i są o niebo lepsze, zarówno od oryginalnych jak i od mojego wcześniejszego rerootu :P



I nowa podstawka do stojaka, nic specjalnego po prostu jest wystarczająco duża, aby rzeczywiście utrzymać lalkę.

Oraz na koniec, zdjęcia porównawcze:



Coś jest z tym bardzo jasnym, bladym różem, że cała lalka prezentuje się kompletnie inaczej...


A jakby ktoś się zastanawiał tak aktualnie wygląda moja kolekcja Monster High, tak zostało mi jedynie pięć lalek na półce... Niesamowite jak pomyślę co było kiedyś.


Dla porównania, te same dwie półki około 2 lata temu.


I to by było wszystko, co myślicie o potwomorfozie Draculaury? Udało mi się nadać jej jeszcze bardziej "kolekcjonerski wygląd"? Osobiście jestem niesamowicie zadowolony z efektu końcowego i bardzo się cieszę, że podjąłem się tego projektu. Dosłownie mam wrażenie, że tchnąłem w tą lalkę nowe życie (albo nieżycie?) bo wcześniej była już na granicy śmierci naturalnej :P

To tyle na dzisiaj, podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach a tymczasem pozdrawiam i do napisania! (miejmy nadzieję, że już niedługo, jak skończę jeden z moich trzech projektów)