niedziela, 16 marca 2014

Niedzielny wpis nr 2 :)

Już od jakiegoś miesiąca chciałem kupić sobie Roszpunkę z Zaplatanych, od Disney Store... Jednak ciągle brakowało mi pieniędzy :/ Ale dzisiaj już je miałem i od razu zamówiłem na Allegro Roszpunkę z dodatkami :) Niestety z tamtej aukcji nie można było brać zdjęć, więc musiałem przeszukać Google, żeby znaleźć właśnie tą lalkę i wstawić tu jej zdjęcia... :/ Było to bardzo trudne (bo nigdzie nie ma jej zdjęć) ale wreszcie znalazłem ;)
Patrzcie na te dłuuugie włosy :D


 Moja Roszpunka przyjedzie do mnie w tym tygodniu myślę, że tak około wtorek - czwartek (ale mam nadzieję, że wtorek :D). Jak wam się podoba ta lalka? Bo mi bardzo *-* Mimo to, że jej twarz nie jest za bardzo podobna do tej z filmu, ale jest no nie wiem... urocza? :)

I zapewne tak samo jak z lalkami z Krainy lodu, będę chciał zebrać także Julka i Gertrudę :)

Ps. Już w czwartek moje urodzinki :D Dostane na nie Elsę z Krainy lodu, więc będę miał już wszystkie lalki z tej serii :)


Mój FanFick: Frozen 2 - Rozdział IX

Witam ponownie :) Zapraszam do czytania kolejnego rozdziału - może troszkę smutnego :/

Rozdział IX

- Heh, widzę, że już się tu o mnie rozmawia? – powiedział Kristoff stający już w ogrodzie, przeczesując włosy ręką.
- Tak! – pisnęła Anna, w jej oczach było widać wielki entuzjazm, radość i szczęście.
- I tym, razem pobłogosławię to małżeństwo… - uśmiechnęła się Elsa
- Ok… - widać było, że Kristoff jest bardzo zmieszany i zawstydzony.
- To ja może zostawię was samych… - Królowa od razu rozpoznała uczucia narzeczonego jej siostry i pospiesznie wyszła z ogrodu… Natomiast Kristoff popatrzył się na nią wdzięcznym wzrokiem i usiadł obok Anny.
Elsa musiała udać się w inne miejsce gdzie mogła być nareszcie sama – do biblioteki, tam mało osób przebywało, zawsze było czuć tam zapach starych książek i kurzu… Może to nie było to co ogród, ale jakieś miejsce gdzie można pobyć samemu…
Kiedy otworzyła drzwi od biblioteki, zerwały się stare pajęczyny ze ścian, na suficie był mały żyrandol i kilka kinkietów na ścianach…
Niedawno dowiedziała się, że jej ojciec zabronił tu wchodzić służbie i urzędnikom, dlatego w jednej z sali urządzono, nową mniejszą bibliotekę…
Wszystko tu było takie stare i bez kolorów, płótna na ścianach już dawno wyblakły, a przy oknie leżała stara zdarta zasłona… Królowa weszła głębiej na ziemi leżało kilka pootwieranych książek między innymi „Mityczne istoty”, albo „Jak zdjąć urok”. Elsa podniosła jedną z nich była otwarta na rozdziale „Trolle”. Przypomniało jej się jak poraziła Annę lodową mocą i ojciec na szybko szukał księgi z mapą prowadzącą do miejsca ich zamieszkania… - Dlaczego ojciec tego nie posprzątał? I dlaczego zakazał tu wchodzić? – Elsa szeptała pod nosem pytania…
Przemieszczała się między regałami, na końcu wielkiego pomieszczenia stało biurko, jednak biblioteka była tak wielka, że chwilę zajęło jej dojście do owego stolika… Jeszcze nie jedna książka rzuciła się jej w oczy za nim tam doszła, ale kiedy już to zrobiła zobaczyła, że na biurku leży stos ksiąg map i jakichś papierów. Na półce nad biurkiem stały wypalone do połowy świece…
Władczyni wzięła do ręki jedną z książek i przeczytała tytuł „Czy ludzie obdarzeni magiczną mocą są na nią skazani?” wzięła inną „Jak opanować magiczną moc” Elsa pospiesznie zaczęła czytać wszystkie tytuły książek leżących na stoliku i obok niego „Strach przed swoją mocą”, „Tom 1, Lód – potężniejszy niż mogło by się wydawać”, „Tom 2, Śnieg – czy może być zabójczy?” „Tom 3, Wiatr – czemu jest taki potężny i co za tym stoi?”, szybko wzięła jedną z map „Okolice Maudyranii” i inną „Droga do Maudyranii”. Elsa zaczęła pospiesznie oddychać – Czemu rodzice chcieli zabrać mi tą moc? – zadała sobie w myślach to pytanie… Położyła rękę na biurku poczuła pod nią jakąś starą zgniecioną kartkę, szybko ją rozprostowała było na niej napisane:
Droga Elso, Jak wiesz wypłynęliśmy z Arendelle w ważnej sprawie państwowej, i tą sprawą jesteś ty… Chcemy, zdjąć z ciebie urok, bo wiemy, że go nie okiełznasz, a nie chcemy żebyś traciła resztę życia na siedzenie w pokoju……….
Dalej było napisane coś małym druczkiem ja na przykład: „Jednak nie chcę, żeby Elsa dowiedziała się po co jedziemy, bo dowie się że straciła jakieś piętnaście lat przez tą głupia moc, a można ją było po prostu zdjąć…” – musiały być to przemyślenia Ojca… - pomyślała Elsa. - Ale czemu? Czyli oni wypłynęli do Mauduranii po to żeby zdjąć ze mnie ciężar tej mocy, i zginęli po drodze? – Elsa oparła rękę o stół, a na niej głowę – Czyli zginęli właściwie z mojego powodu… - szepnęła, a z jej oczu wypłynęły łzy…

I jak rozdział? Mam nadzieję, że się podobał :)

sobota, 15 marca 2014

Wieża Roszpunki z Zaplątanych

Cześć wam :) Jakieś półtora tygodnia temu wpadłem na pomysł zbudowania wieży Roszpunki dla Lalek z Disney Store... Strasznie się męczyłem, wiele razy traciłem wenę i wątpiłem, że mi się uda zrobić cokolwiek, ale doszedłem już chyba do 1/3 budowy... chyba... Jeszcze długa droga przede mną :D Pokazuję wam zdjęcia z dotychczasowej budowy ;)



Zacznijmy od początku, ten kawałek wygląda na bardzo prosty i łatwy do zrobienia, ale mi zajął całą sobotę... Ale tydzień temu nie dzisiejszą ;) Niestety podłoga jest krzywa co utrudniało mi kilka prac, ale mam plan jak zrobić, żeby wyglądała zwyczajnie, ale to będzie dopiero kiedy będę robił środek... dobra nie przedłużając kolejne zdjęcia ;)

Udało mi się zrobić ściany, W sumie były trzy duże otwory: Na wieżyczkę, obudowany balkon (nie wiem jak to nazwać :D) i okno na wysunięciu, aktualnie zostało mi do zrobienia okno na wysunięciu :) Otwór na to okno jest krzywy, ale to dlatego, że tam jest naderwana tektura, jednak po jego zrobieniu ściana ponownie się wyprostuje ;) A i na zamazanych kawałkach będą do przyklejenia różne bardziej wykończeniowe rzeczy, to jeszcze nie koniec ;)

 A tutaj, żeby się mocno trzymało, przykleiłem kawałki tektury, które będą jeszcze mocniej trzymały ściany :)

 Tutaj widać wieżyczkę o której mówiłem, przez otwór na balkon ;)


O i balkon :)


I balkon już przyczepiony do wieży z wykończeniami :)


Jeszcze jedna fotka ;)


Tutaj zdjęcie wyszło mi trochę niewyraźne, porwałem gazety i poprzyklejałem je wikolem na wieżę,  co trzyma ten kawałek w całości, a jak wyschnie będzie twarde i gotowe do malowania, pierwsza część wieży skończona, Hura! 


I jak wam się podoba na razie? wiem, że może to się wydawać bardzo łatwe i w ogóle, ale tak nie jest, jak już mówiłem robię ją od tygodnia i to sam, (a przypominam, że mam 12 lat, już w ten czwartek 13 Jej!) a na razie jest to jakaś 1/3 (znowu się powtarzam xD) Jak wam się podoba? Piszcie w komentarzach ;)

Ps. Będę się starał wstawiać kolejny post, po widocznym kawałku budowy ;)

Mój FanFick: Frozen 2 - Rozdział VIII

Cześć wszystkim! Zapraszam do czytania kolejnego rozdziału!

Rozdział VIII

Hans leżał na łóżku, znowu rozmyślał nad tym co może się stać…. Wstał i wyjrzał przez okno, Nasturia w lecie była taka piękna… Zewsząd było słychać melodyjne śpiewy ptaków, a pałacowe ogrody byłe pełne kolorowych kwiatów. Książę otworzył okno, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza – było takie ciepłe i przyjemne… - Co mnie opętało, że chciałem zabić Elsę i Annę? – ciągle zadawał sobie to pytanie, ale nie potrafił na nie odpowiedzieć. Cieszył się, że nie musi przechodzić przez sprawę sądową – po prostu je przeproszę i będzie dobrze… - powiedział pod nosem. Naprawdę żałował tego co zrobił, ale czy one mu wybaczą? – nie wiedział, ale miał taką nadzieję… Teraz jak o tym myślał, to wolał zostać jednym z trzynastu książąt Nasturii niż być królem Arendelle. Z wielu powodów… Oczywiście w Arendelle były piękne widoki, wodospady… Ale jednak tu w Nasturii czuł się lepiej… Czuł się jak w domu… Złapał się za nos, ciągle go jeszcze bolał… Nie mógł zrozumieć jak taka delikatna księżniczka, może mieć tyle siły… Hans znowu usiadł na łóżku… Usłyszał tupot czyichś nóg… - Pewnie to rodzice… - pomyślał. Nagle usłyszał pukanie do drzwi. – Proszę! – krzyknął. Do pokoju weszli król i królowa.
- Hans, ja i twoja matka podjęliśmy decyzje, za dwa dni wyruszymy do Arendelle, abyś przeprosił Królową Elsę i księżniczkę Annę, a Królowa Elsa sama wybierze ci karę… - oznajmił ojciec.
- Karę? Jaką karę? – sprzeciwił się książę.
- Spokojnie, uważamy, że lepiej by było gdyby to Królowa sama ci ją wyznaczyła, ponieważ to między innym ją chciałeś skrzywdzić… - powiedziała matka Hansa i uśmiechnęła się do niego pocieszająca – Będzie dobrze…
- Tak… Mam taką nadzieję… - odpowiedział książę i odwrócił się z powrotem w stronę okna. Zobaczył dwa małe błękitne ptaki skaczące po gałęzi jednego z drzew, jeden z nich odfrunął, i usiadł na parapecie pokoju Hansa. Zaczął ćwierkać jakąś ładną melodyjkę, książę podłożył pod niego palec, a ptaszek na niego wskoczył – zadawało mu się, że wie co mówi ptak, tak jakby rozumiał jego myśli i chciał go pocieszyć…
***
Elsa szła przez korytarze pałacu, było bardzo gorąco i dobrze o tym wiedziała więc chciała coś zrobić dla mieszkańców Arendelle… Wyszła na balkon, i wystrzeliła w górę płatki śniegu, wszyscy poddani zaczęli bić brawa, a Elsa odwzajemniła się im uśmiechem.
Królowa zaczęła kierować się w stronę ogrodów – bardzo lubiła to miejsce, wydawało jej się takie żywe i pełne energii, a zarazem ciche i spokojne… Jak była mała zawsze wymykała się tutaj pod nieuwagę rodziców i czytała książki. Zawsze towarzyszył jej tam śpiew ptaków, i kumkanie żab… Weszła do ogrodu, prawie nic się nie zmieniło, przy samym wejściu rosły dwie wielkie jabłonie, które kwitły na piękny różowy kolor. Do o koła ogrodzenia posadzony był bardzo wysoki żywopłot, dzięki któremu czuła się jakby nie była w ogrodzie, tylko w wielkim lesie… Na ziemi oprócz zielonej trawy ogród był też obrośnięty filetowym wrzosem, a gdzie nie gdzie rosły tulipany…
Elsa usiadła na ławeczce pod płaczącą wierzbą, przypomniało jej się jak kiedyś kiedy była smutna biegła pod tą wierzbę i płakała, zdawało jej się też, że ta wierzba płacze razem z nią… Na twarzy królowej ukazał się uśmieszek, podniosła głowę i spojrzała się na niebo – poczuła na swojej twarzy przyjemnie zimne płatki śniegu… Jakiś ptaszek zaczął sobie cicho śpiewać, a po chwili dołączyły się do niego też inne, Elsa także zaczęła podśpiewywać sobie jakąś melodyjkę – czuła się teraz jak w raju… Królowa zatapiała się tak w swoich myślach gdy nagle usłyszała wrzask – Elsa! Elsa! Elsa! – od razu rozpoznała głos swojej siostry wbiegającej do ogrodu więc odpowiedziała jej trochę poważnym głosem – Co? Co? Co? – i uśmiechnęła się pod nosem, zawsze rozbawiała ją siostra, między innymi za to ją tak bardzo lubiła – że zawsze umiała ją rozweselić, pocieszyć lub rozśmieszyć…
- Kristoff mi się oświadczył! – krzyknęła i wskoczyła do ogrodu…
- Zaraz? Mówisz serio? – zdziwiła się Elsa, z tego co wiedziała Kristoff nie wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia, w sumie tak jak i ona sama, a jednak oświadczył się jej siostrze…
- Tak! – wykrzyknęła piskliwie Anna i pokazała siostrze pierścionek.
- Bardzo się cieszę... – uśmiechnęła się szczerze królowa – Ale mam nadzieję, że z nim nie będzie tak jak z Hansem.. – zaśmiała się cicho.
- Weź nawet nie wymawiaj przy mnie tego imienia! Nigdy mu nie wybaczę tego co zrobił! – wykrzyknęła i też opadła na ławkę.
Po chwili do ogrodu wszedł też Kristoff, nigdy tu nie był więc najpierw stanął w miejscy i obrócił się oglądając cały królewski ogród z jego buzi dało się usłyszeć ciche – Lał…

I jak rozdział? Może być? :)

wtorek, 11 marca 2014

Mój FanFick: Frozen 2 - Rozdział VII

Cześć wszystkim! Zapraszam do czytania już VII rozdziału! Mam nadzieje że będzie się podobało :) 
***
- Mamo...? 
- Wejdź...
- Wiem... Że już wiesz... Ale...
- Słucham.
- No, więc, wiesz jak było w dzieciństwie?
- Wiem, i bardzo ci współczuję, ale to nie jest powód, żeby zabić rodzinę królewską!
- Wiem... Ale ja... - Jąkał się Hans, nie potrafił powiedzieć wprost, że chciał przejąć władzę.... - Dawaj. - myślał - powiedz jej wszystko, nic nie ukrywaj... - już otworzył usta, żeby wszystko powiedzieć, ale poczuł wielką gulę w gardle która nie pozwalała wyjawić mu prawdy...
- Hans? Mi możesz powiedzieć...
- Ja... Ja... Nie chcę ci mówić....
- Słucham? Niby dlaczego?
- Zawiodłaś się na mnie...
- Hans poczuł jak coś w nim się gotuje - Teraz albo nigdy... - pomyślał - Byłem strasznie chciwy i chciałem przejąc tron, nie zważając na ludzi stojących mi na drodze... Byłem gotowy ich zabić.... Wszystkich...
- Hans?! Ale?! Masz rację zawiodłam się na tobie! Ale ty....? Jak mogłeś? Jak mogłeś tak w ogóle myśleć?!
- Ja... Bardzo cię przepraszam...
- Mnie nie przepraszaj! Musisz przeprosić Królową i księżniczkę Arendelle!
- Zaraz, co? Mam tam wrócić i je przeprosić?
- Tak. I koniec kropka. Jak na razie to będzie dla ciebie odpowiednia kara.
- Ale?!
- Nie ma żadnych "ale". Dobranoc, śpij dobrze.
Książę wyszedł z pokoju matki i zamknął drzwi, z jednej strony był jej wdzięczny, że nie musi siedzieć w lochach, natomiast z drugiej strony wolał zgnić w więzieniu niż wrócić do Arendelle i popatrzeć Elsie i Annie w oczy i je przeprosić...
***
Wesołe promienie słońca obudziły Kristoffa, Anna oczywiście jeszcze spała, więc położył jej głowę na trawie, a sam zaczął pakować rzeczy do sań. Słońce obudziło też Svena bo już międlił letnią trawę w swoim pysku. 
Kiedy już wszystko było gotowe, dał Svenowi marchewkę i samemu też ugryzł kawałek...
- Anno? - Kristoff szturchał lekko księżniczkę w ramię... - Anno?
- Co? Co? Ja? Co...? 
- Jest już dziesiąta wstajesz?
- Przecież ja od świtu jestem na noga.....  - księżniczka odpadła na trawę i znowu pogrążyła się we śnie.
- Anno?
- Na nogach jestem od świtu! - poderwała się do góry...
- Wracamy? - zapytał Kristoff lecz w odpowiedzi usłyszał tylko chrapanie Anny - Anno?!
- Kto tam?!
- Wstawaj!
- No spoko... Tyle, że ja już od dawna nie śpi.... Nie śpię od dawna w sęsie że!
- Dobra, im szybciej wyjedziemy tym szybciej będziemy w zamku, wiesz o tym? 
- Tak, dobra już... - Anna wstała z ziemi i podeszła do źródełka które znajdowało się w jaskini, napiła się z niego wody i umyła twarz...
Kristoff pomógł księżniczce wsiąść do sań i wyjechali do Arendelle...
***
Słońce piekło niemiłosiernie, a para nie miała jeszcze połowy drogi za sobą, nagle zobaczyli mały sklepik, gdzieś wsród drzew.
- Pod ciupagami! - krzyknęli razem.
Szybko skierowali w tamtą stronę sanie i weszli do środka.
- Witojcie! Wy to chybo na dyńke upadli, że w taką spieklizne po lasach i gorach pałętajecie się? Co?
- Tak, można tak powiedzieć... - powiedziała Anna patrząc się z figlarskim uśmieszkiem na Kristoffa
- O, a wy to ostatnio do mnie nie przychodzili przypodkiem he?
- Tak, ale tym razem mam czterdzieści... - uśmiechnął się Kristoff i pokazał woreczek z monetami.
- A to zaproszam - usmiechnął sie Oaken
- Są może jakieś zniżki? - zapytała Anna
- Oj, dzisioj niestety nie mo... Ale łolejek własnej roboty jest! I stroje letnie łoczywiście też się znajdą!
- Hm... Ma pan może zimną wodę? 
- Łoj, mam! Ciepłą, zimną i letnią bo przecie letnia dzisiaj to głotująca się jest!
- To my poprosimy zimną. - Anna podeszła do lady i wyciągnęła monety.
- Tym razem to ja zapłacę! - wsunął się przed nią Kristoff
- To będzie w sumie dziesiąć! I targować się nie będą!
- Nie, nie mamy zamiaru się targować. - Kristoff wyłożył monety na ladę.
- Coś jeszczo? Czy tylko dwie butelki z zimna wodą i lodzikiem he?
- Tylko to, dziękujemy... - uśmiechnęła się Anna
- No, to do zobaczonka! - pożegnął ich Oaken.
Anna i Kristoff wyszli ze sklepu i wsiedli z powrotem do sań.
***
I jak rozdział? Może być? :)