piątek, 17 stycznia 2020

Frozen 2 Elsa 'The Snow Queen' custom

Witam wszystkich!
W końcu nadszedł ten cudowny dzień w którym mogę opisać mój custom  Elsy, nad którym pracowałem przez ostatnie półtora miesiąca. Jest to pierwszy z czterech planowanych przeze mnie customów z Krainy Lodu 2 i nie ukrywam, że była to swego rodzaju podróż pełna frustracji, irytacji, braku cierpliwości ale również i zadowolenia. Mowa tutaj przede wszystkim o sukni, która nie była prosta do uszycia, a raczej była ale dopiero jak udało mi się *po wielu nieudanych próbach* zrobić odpowiednie wykroje. Ale też poprzednich lalkach, które zacząłem robić zanim postanowiłem użyć nowej Elsy od DS o której pisałem w ostatnich postach:



Jak wiecie, nie od razu postanowiłem użyć tej lalki, wcześniej zacząłem już przerabiać Elsę z pierwszego wydania od Disney Store z końca 2013 roku, zrobiłem już nawet reroot, jednak okazało się że podczas obcinania włosów kilka rzeczy poszło nie po mojej myśli i lalka nie nadała by się na Elsę z końca filmu, wtedy postanowiłem ułożyć jej włosy w jej klasyczny warkocz i kupiłem drugą używaną lalkę na Allegro, również zrobiłem reroot, a później repaint. Jednak od momentu rozpakowania tej wersji czułem mały głosik w głowie, żeby jednak porzucić tamtą lalkę, a do customu użyć właśnie tej. I na następny dzień tak właśnie postanowiłem. Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie (matthewfrozen14) mogliście uczestniczyć w ankiecie, w której pytałem, którą lalkę mam użyć do customu i na szczęście wygrała nowa Elsa od DS i bardzo się cieszę, że właśnie jej użyłem :3


Ponieważ tak naprawdę bardzo mi się podobała, oczywiście wciąż miałem zamiar przemalować jej twarz ale był w niej jakiś urok. Dodatkowo okazało się, że po wyrównaniu nierówno obciętych włosów i użycia na nich wrzątku, bardzo ładnie zaczęły się układać. Nadal bardzo irytowały mnie nogi i nie byłem do końca zadowolony z przedziałka, jednak na oba problemy znalazłem rozwiązanie.


Przez chwilę myślałem o rerootcie lalki, jednak szczerze, włosy, których używam do rerootu, nie będę ukrywał - nie są najlepsze. Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że są złej jakości, jednak nie są to włosy lalkowe, co oznacza, że są bardzo sztywne i oporne na wszelkie układanie, więc jak długo nie planujecie Roszpunki albo prostych włosów, tak jak powiedziałem - nie są najlepsze.

Jeżeli chodzi o włosy lalek od Disney Store, to tak naprawdę każda ma inne. Jestem ciekawy dlaczego tak jest, ale w zależności od koloru i ułożenia, włosy kompletnie różnią się jakością... Na przykład włosy Ariel są dosyć sztywne, na stałe lekko zakręcone i bardzo trudno jest je wyprostować, Anna ma włosy, które bardzo łatwo się niszczą, Moana ma loki, z którymi... najlepiej nic nie robić, ponieważ jedno przeczesanie i zrobi się wielki bałagan, niemożliwy do ogarnięcia (i chyba po prostu nie da się ich wyprostować). 
Natomiast Elsa w tej edycji ma wyjątkowo miłe włosy, które po wrzątkowaniu i umyciu same z siebie zaczęły układać się bardzo podobnie do fryzury, którą miała w filmie. Byłem tym miło zaskoczony, dlatego też ostatecznie nie chciałem robić rerootu.


Postanowiłem zmienić tylko przedziałek, co nie wpłynęłoby na ułożenie włosów, ale odwróciłoby uwagę od tego "wcięcia" w czole. Jednak oczywiście lalki mają przedziałek tam gdzie mają i nie można po prostu sobie go zmienić, bo na 99% miejsce "nowego przedziałka" okaże się łysą plamą. (zresztą wszyscy, którzy mają jakąkolwiek styczność z lalkami pewnie o tym wiedzą więc nie wiem dlaczego to tłumaczę) Uznałem więc, że zrobię "przeszczep" jej własnych włosów na miejsce nowego przedziałka. Aby to wykonać, przy samym skalpie wyciąłem kilka pukli włosów, w miejscach gdzie nie byłoby to widoczne, a następnie klasyczną metodą rerootu wczepiłem je w miejscu nowego przedziałka. 
I w sumie to tyle - zaskakująco łatwo mi to poszło, a dzięki temu, że Elsa ma krótsze włosy wychodzące z przedziałka, nie musiałem się martwić o długość wyciętych pukli. 




 A teraz przejdźmy do sukni. Ogólnie jak tylko zobaczyłem film, wiedziałem, że musze zrobić lalkę w tym stroju, jednak nie spodziewałem się jak długo zajmie mi zrobienie odpowiednich wykroi.


Właściwie cały problem tkwił w górze stroju, a przede wszystkim w rękawach i z wykończeniem, które bezbłędnie przechodziło w skórę. Oczywiście nie jest to możliwe do uszycia, chyba że miałbym naklejać detale bezpośrednio na lalkę, czego zdecydowanie nie chciałem robić. Teoretycznie w projekcie występuje przezroczysta siateczka, która nadaje wszystkiemu sens, jednak wydaje mi się, że w filmie postanowili jej nie robić, jako że... no cóż, suknia powstaje za pomocą magii, więc nie musi odpowiadać jakimkolwiek zasadom :P 

*górę sukni będę nazywał gorsetem, ponieważ mimo, że teoretycznie nie jest to gorset to nie mogę znaleźć słowa w języku polskim, które odpowiadałoby angielskiemu "bodice", jeśli jednak ktoś się na tym zna i istnieje takie słowo, to proszę o podzieleniu się tą wiedzą w komentarzu. Dziękuję bardzo za uwagę*

Tak więc były dwie rzeczy, które sprawiały mi problem, przyszycie siateczki jednocześnie do rękawów i 'gorsetu' oraz to jak w ogóle przyszyć rękawy aby pozostawiały możliwość ruchu w ramionach. I naprawdę nie będę żartował kiedy powiem, że uszyłem kilkanaście wersji tego gorsetu i rękawów, zanim trafiłem na taki, który byłby idealnie dopasowany do ciała, oraz nie ograniczał ruchu.



Jak widzicie ostatecznie zrezygnowałem z siateczki, oraz przeszedłem przez kilka materiałów. Ostatecznie postanowiłem zrobić samą bazę gorsetu z satyny, z której robiona jest chyba większość ubranek dla lalek, szczególnie od DS, jednak na rękawy (i później resztę sukni) postanowiłem użyć elastycznego weluru. Podobno suknia w filmie miała być zrobiona właśnie z tego materiału, ale nie w błyszczącej wersji. W moich poszukiwaniach znalazłem materiał, który wyglądał dokładnie tak jak ten w filmie, jednak okazał się za gruby na lalkę. 


Z weluru zrobiłem też wszystkie detale na gorsecie, wykańczając je klejem i przyklejając bezpośrednio na suknię.


Ogólnie po ogarnięciu gorsetu i rękawów cała reszta poszła mi o wiele szybciej, trochę dlatego, że w międzyczasie myślałem ciągle jak zrobię całą resztę stroju, więc kiedy w końcu przebrnąłem przez gorset, wszystko inne miałem już zaplanowane. 


Nie mam wielu zdjęć z samego robienia sukni, ponieważ tak naprawdę, sama w sobie nie była trudna do uszycia i składa się tylko z kilku elementów, jednak mimo to cały proces jest bardzo czasochłonny (nie wspominając już o tygodniach nieudanych prób z gorsetem).



Zarówno peleryny jak i dół sukni miały w filmie efekt ombre, gdzie kolor przechodził z białego do fioletowego. Okazało się, że idealnie zadziałała w tym wypadku pianka koloryzująca do włosów. 


Tutaj możemy zobaczyć pierwszą wersję prawie skończonej sukni. Był to pierwszy "docelowy" gorset. I zgadnijcie co się stało - okazało się, że klej do tkanin, którego używałem wszedł w reakcję chemiczną z kropelką i w miejscach gdzie użyłem tych dwóch klei, materiał zmienił kolor na żółty...
Oczywiście musiałem uszyć go od początku, jednak bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ wyszedł o niebo lepiej :3
Peleryny, które możecie zobaczyć również zostały zmienione, a dół sukni jest drugim, który uszyłem...


To jest jedyne zdjęcie porównawcze z oryginalną suknią, ponieważ sprzedałem ją w międzyczasie tworzenia mojej wersji. Początkowo miałem to zrobić po skończeniu nowej sukni, jednak obawiałem się, że może mi to zająć kolejne kilka tygodni, więc nie chciałem już przetrzymywać jej przy oczekującej osobie. Śmiesznie wyszło, bo ostatecznie skończyłem ją w następnym tygodniu :D

Następnie był okres w którym zrobiłem już wszystkie ostateczne wersje wszystkiego i oczywiście nie mam z niego żadnych zdjęć... Ale zrobiłem wspomniany gorset (uszyłem go jeszcze dwa lub trzy razy zanim byłem w 100% zadowolony) i peleryny... Ach peleryny... Nawet nie wiecie ile razy próbowałem je zrobić jednak za każdym razem podczas farbowania wychodziła widoczna linia między jednym kolorem a drugim. Na szczęście po wielu, wielu nieudanych próbach udało mi się zrobić zadowalającą wersję.


Jak miałem już wszystko gotowe, nadszedł czas na najbardziej czasochłonną część całego projektu. Cały dół sukni, jak i peleryny były oklejone kryształkami w czterech kolorach.


Tak więc musiałem je zrobić, najpierw przez dobrą godzinę starałem się uzyskać odpowiednie kolory i pomalować nimi fragmenty papieru fotograficznego. Pomalowany papier pomalowałem błyszczącym varnishem co dało bardzo ładny efekt. A następnie musiałem wyciąć 46 kryształków z każdego koloru (w sumie 184 kryształki) - zajęło mi to 3 godziny.


Następnym krokiem było przyklejenie na każdy wycięty kryształek, naklejany kryształek (czyli jak dorobić sobie więcej roboty) Użyłem do tego naklejek z Tigera, które są złożone z takich właśnie kryształków.


Bez problemu da się je odkleić z "naklejki" i używać każdego indywidualnie.


I tak jak można się było spodziewać, następne 3 godziny spędzałem na przyklejaniu kryształków na kryształki...



I tak to wyglądało jak skończyłem.


Ale to nie koniec, bo teraz te 184 kryształki trzeba było przykleić na sukienkę...


...i peleryny, na których wcześniej naszyłem (w miarę) proste linie maszyną do szycia.

Efekt końcowy



I tak oto prezentuje się skończona lalka. Muszę przyznać, że jestem z niej niesamowicie zadowolony i było warto zaczynać tyle razy od początku.



Nowy gorset uszyłem nie używając już kleju do tkanin, dzięki czemu uniknąłem reakcji z kropelką i teraz prezentuje się tak... czysto :3 Dodatkowo zmieniłem kolory kryształów i postanowiłem zrezygnować z kilku, które przykleiłem w pierwszej wersji... (w pierwszej docelowej wersji w każdym razie)


Tak jak mówiłem zrezygnowałem z siateczki, bo uznałem, że takie wykończenie też będzie dobrze wyglądać - tak naprawdę dzięki tej decyzji w końcu mogłem przebrnąć przez uszycie bazy do gorsetu.



No i oczywiście kryształki na sukni. Nie wyobrażam sobie, że nawet mogłem pomyśleć o nierobieniu tej części i niesamowicie podoba mi się podoba jak to wyszło.






Peleryny lekko mnie zaskoczyły, wcześniej pisałem o tym, że robiłem je wiele razy zanim udało mi się uzyskać powyższy efekt. Jednak zrobiłem wcześniej dwie pary, które przyczepiałem na igły do rękawów i żadne aż tak ładnie się nie układały. No cóż, nic tylko się cieszyć.












Uszyłem też spodnie, i to była chyba jedyna część stroju, którą po prostu udało mi się zrobić za pierwszym razem. Jednak nie dlatego zrobiłem to dyskretne zbliżenie na uda - jak pamiętacie, w tej lalce niesamowicie przeszkadzały mi gumowe nogi, jednak, co mówić, dawałem radę z twardszymi rywalami. Postanowiłem więc zrobić... Przeszczep. Odciąłem jej gumowe nogi i przykleiłem jej nogi od starej Elsy, co prawda jest lekka różnica w kolorze, jednak jako, że widać tylko stopy jest to kompletnie nie widoczne. Nie ukrywam, że ostatnio czuję się jak lalkowy Dr. Frankenstein... 

W każdym razie, jak się przyjrzycie na udzie widać miejsce, w którym sklejone są nogi.


A oto porównanie lalki przed i po. Niestety nie mam już poprzedniej sukienki, żeby postawić lalkę obok ale wydaje mi się że widać różnicę. Musze przyznać, ze oryginalny strój pozostawia wiele do życzenia i jestem naprawdę zdziwiony, że poszli na aż taką łatwiznę... (szczególnie, że jest to pierwsze wydanie tej lalki) Jednak to jeszcze rozumiem, bo to w końcu playline, jednak nadchodzącą Elsą LE w tym stroju jestem zawiedziony, chociaż wypowiem się dokładniej jak wyjdą lepsze zdjęcia.


Ale to nie koniec! Bo musimy pomówić jeszcze o twarzy i włosach.
 

Z obu aspektów jestem bardzo zadowolony - włosy udało mi się ułożyć bez żadnego problemu, a twarz bardzo mi się podoba.



Porównanie z lalką przed i obrazkiem, którym się inspirowałem w trakcie repaintu. Tak jak wspomniałem, jestem bardzo zadowolony z tego jak wyszła + możecie zobaczyć jaką różnicę zrobił przedziałek, aktualnie jej czoło wygląda całkowicie normalnie i moim zdaniem ma idealna wysokość.


Zrobiłem też drugie porównanie z moim pierwszym repaintem Elsy, była nią oczywiście pierwsza edycja z 2013 roku i ahhh no różnica jest duża. Oczywiście nie jest to ten sam mold twarzy ale samo malowanie wygląda teraz o wiele lepiej. Dodatkowo teraz nie mogę patrzeć na czoło tej pierwszej edycji, najpierw wydawało mi się, ze to nowa wersja ma za niskie czoło ale stara miała zdecydowanie za wysokie.



I zdjęcie z drugą Elsą, która również oczekuje na custom, jak możecie zobaczyć już zająłem się jej włosami, pisałem o niej w ostatnim poście *KLIK*


Dwa zupełnie inne malowania tej samej twarzy.


I z Anną, która też stoi w kolejce, jednak chyba najpierw zajmę się Elsą... Chociaż szczerze potrzebuję przerwy.


Zrobiłem też zdjęcie z Jasminą, ponieważ wydaje mi się, że są to dwa najbardziej czasochłonne stroje, jakie dotychczas uszyłem.


Tutaj możecie zobaczyć kilka z nieudanych gorsetów, których nie wyrzuciłem i pierwszą wersję dołu sukni. Zapomniałem o niej wspomnieć, sytuacja wyglądała tak, że suknie szyłem najpierw na lalce Anny i kompletnie zapomniałem, że Elsa ma (buty i) zmodyfikowane nogi, przy czym zrobiłem je trochę dłuższe niż miała, żeby była troszeczkę wyższa, przez co okazało się, że suknia była po prostu za krótka. Dodatkowo było kilka innych elementów, które po prostu po prawiłem przy nowej wersji.


Po lewej stronie możecie zobaczyć rękawy z innego weluru, wspomniałem o nim na początku - moim zdaniem wygląda dokładnie jak materiał z filmu, jednak okazał się za gruby i po założeniu ubranka na lalkę, wyglądała jakby była w swetrze... Jednak moim zdaniem byłby to idealny materiał na tą suknię w ludzkich rozmiarach.
Po prawej nieudane wersje pelerynek. Co ciekawe wszystkie są pofarbowane dokładnie tą samą farbą...


Więc ogólnie całe to doświadczenie było ciągłą nauką na błędach i wymyślaniem nowych rozwiązań. Z każdą nową wersją musiałem unikać czegoś co zrobiłem przypadkiem wcześniej albo dodać coś o czym nie pomyślałem. Niektóre z tych błędów były rzeczami o których nie miałem pojęcia, jak na przykład reakcja chemiczna między dwoma rodzajami kleju.


I to by było na tyle, nawet nie wiecie jak się cieszę, że mogę to w końcu napisać. Robienie tej lalki to było wyzwanie, jednak jestem bardzo zadowolony z efektu końcowego (i nawet nie wiecie jak ładnie to wszystko się mieni przy świetle z latarki telefonu!). I tak jak pisałem, ogólnie ta suknia nie była jakoś bardzo skomplikowana do zrobienia, jednak wymyślanie wszystkich wykrojów, farbowanie, powtarzanie wszystkich części kilka razy i przyklejanie tych kryształków zajmowało mi wieki (tak naprawdę półtora miesiąca ale wiecie o co chodzi)

A jak wam się podoba?
To wszystko na dziś, pozdrawiam wszystkich i do napisania!


12 komentarzy:

  1. Wreszcie post! :D Codziennie wchodzę i na Twojego bloga i na Instagrama żeby obserwować proces powstawania tej sukni i... jetem zachwycony! Widząc porównanie z oryginalną suknią to aż się zaśmiałem XD Kryształki zdecydowanie robią robotę, peleryna - ahh, nie mogę się napatrzeć <3 Twarz cudownie pomalowałeś, a fryzura jest genialnie ułożona. No nic dodać, nic ująć <3 Powinni Cię zatrudnić w Disney Storze, bez kitu xd A skoro już jesteśmy przy Disney Storze, to wspomnę tylko, ze zacząłem już przerabiać suknię, którą od Ciebie kupiłem <3 Póki co wyciąłem ten dół sukni i wymieniłem na materiał, który bardziej przypomina ten z filmu :3 Jutro zabieram się za przyklejanie kryształków - nie mogę się doczekać, jestem zmęczony na samą myśl ;-;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Jestem bardzo ciekawy jak Ci wyjdzie ta suknia, trzymam kciuki i życzę dużo cierpliwości :D

      Usuń
  2. Ahhh, zawsze się muszę powtarzać, gdy chcę skomentować Twoją artystyczną pracę (zrób choć raz coś odrobinkę mniej perfekcyjnie ��). Powtórzę więc szczerze raz jeszcze: Mistrzowska robota, zwieńczona niesamowitym magicznym efektem! Pięknie!

    Artur K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Efekt końcowy jest niesamowity. Te kryształki na kryształkach... O tak, dobrze wiem ile to czasu zajmuje... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Apologies, because I didn't understand the text... but she looks so cute! I really like the dress you did, and all the details you put on it!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! :) I'm sorry, the text is in polish, I know some browsers have a translation option but I don't think that all have… I may just start writing in polish and English so everyone could read it

      Usuń
  5. Przepiękna kreacja, widać że kosztowała mnóstwo pracy. Generalnie świetny custom, tak trzymać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam to co zrobiłeś! Czas i determinacja z jaką poświęciłeś na zrealizowanie tego projektu został wynagrodzony! Suknia jest obłędna!! a firmowa sukienka to w ogóle jakaś prowizorka! Szmatka, której nie poświęcono zbyt wiele czasu ... masowa produkcja... Twoja suknia to unikat i perła! Podziwiam!!

    OdpowiedzUsuń